18:04

evree Deep Moisture - Balsam do ciała głęboko nawilżający

evree Deep Moisture - Balsam do ciała głęboko nawilżający
Hej! 
Nadszedł długo wyczekiwany dzień babskich zapasów we wszystkich Rossmannach w całej Polsce. Nie powiem, żebym miałam już od 7:00 stać przy drzwiach drogerii, ale korzystając z okazji, że miałam wolny dzień to postanowiłam pójść trochę wcześniej na zakupy. Zadziwiające, że już o 9:00 rano nie mogłam się dostać do półek. Wzięłam tylko korektor i puder. Nic więcej. Jutro idę po krem BB i mam nadzieję, że przeżyję. A o czym dzisiaj? Zapraszam Was na recenzję bardzo fajnego balsamu do ciała.

Evree Balsam do ciała Deep Moisture

Od producenta:

Głęboko nawilżający balsam do ciała do skóry bardzo suchej i odwodnionej. Idealnie wyselekcjonowane, skuteczne składniki aktywne sprawią, że Twoja skóra będzie głęboko i długotrwale nawilżona, wygładzona, sprężysta i zabezpieczona przed czynnikami zewnętrznymi. Olejek Canola: odbudowuje barierę lipidową skóry; tworzy film okluzyjny chroniąc przed utrata wody z naskórka. Hydromanil™ i Urea: natychmiastowo i dogłębnie nawilża; przywraca sprężystość i elastyczność. Masło Shea: odżywia przed przesuszeniem. Przebadany dermatologicznie.



Moja opinia:

Opakowanie: Balsam zamknięty jest w treściwej, dużej buteleczce. Cały plastik jest niebieski i nie widać ile produktu już zużyliśmy. Troszkę na minus, ale gdy weźmiemy go do ręki to myślę, że jesteśmy w stanie określić ile go tam jeszcze zostało.

Zapach: Charakterystyczny. Mi się podoba, ale myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Nawet nie wiem za bardzo z czym go porównać. Długo czuć go na ciele. Przechodzi na piżamy i pościel. Ale na następny dzień już nie jest taki intensywny.


Działanie: Balsam nakładam zawsze wieczorem zaraz po prysznicu. Moja skóra nie potrzebuje jakiegoś specjalnego nawilżenia, ale odkąd (niestety) myję się w chlorowanej wodzie to po prostu musiałam zacząć stosować jakieś cudo nawilżające. Ale może przejdźmy do rzeczy. Bardzo dobrze nawilża skórę, koi podrażnienia i nie powoduje zapychania. Sprawia, że skóra jest miękka w dotyku i taka delikatna. Nie mam jakiś wielkich wymagań, ale ten balsam jest naprawdę bardzo dobry. I do tego starcza na bardzo długo. Nawet na opakowaniu pisze, żeby stosować w niewielkich ilościach. Nie powiem… Kosmetyk jest bardzo treściwy i bardzo dobrze się wchłania, jeśli oczywiście nie przesadzimy z ilością.


Pojemność:
400 ml


Gdzie kupić?
Dostępny w wielu drogeriach z kosmetykami evree. W Rosmannie cena regularna to 19,99 zł.



Prosty ale i ciekawy kosmetyk. Warto przetestować :)

Bisou bisou :*
MS

16:13

Planujemy zakupy! - szaleństwo promocji

Planujemy zakupy! - szaleństwo promocji
Hej! W końcu zmienił się ten okropny podział zajęć i nie wychodzę już o 8 a wracam o 19. Teraz mam trochę czasu dla siebie, więc czas się wziąć za blogowanie. Przyznam się, że miałam swego rodzaju kryzys i chciałam już usunąć bloga. Takie dziwne myśli mnie nachodziły. Ale jednak nie! Wracam do życia. Czas zrobić te wszystkie recenzje na które nigdy nie miałam czasu tylko brakuje mi jeszcze zdjęć. 

Oczywiście cała blogosfera żyje promocją w Rossmannie -49% na kosmetyki do makijażu. Już od jutra rusza nasza najukochańsza promocja a ja zamierzam biegać po całym Rzeszowie i szukać mojego ulubionego kremu BB. 

Co zamierzam kupić?

1. Podkład Astor Perfect Stay 24h - już nieaktualne


Właśnie dzisiaj byłam w Super-Pharm i okazało się, że tam też jest promocja na kolorówkę tylko, że -50% i warunkiem jest posiadanie karty Lifestyle. Tak, więc poszłam po podkład, który chciałam po prostu wypróbować. Niestety nie znalazłam koloru, który by mi odpowiadał dlatego też w moje ręce wpadł podkład Bourjois Paris City Radiance. Z tego co wiem to ten podkład nie dawno wszedł w obieg dlatego też chciałam go przetestować. Właśnie czytam opinie na jego temat na wizaz.pl i przyznam się szczerze, że nie wiem co o nim myśleć, ale zobaczymy jak się sprawdzi. 

2. Bell Krem BB Hypoalergiczny. 

Faworyt, ulubieniec, najwspanialszy ze wszystkich. Stosuję go już jakiś czas, zużyłam pewnie z 4 opakowania i nadal uwielbiam. To jest kosmetyk do którego zawsze wracam i jest niezbędny w mojej kosmetyczce. 

3. Korektor. 
Nie wybrałam jeszcze konkretnego. Na pewno chcę jakiś w płynie. Zastanawiałam się nad L'oreal lub Astor, ale pewnie wezmę to co będzie bo prawdopodobnie i tak nie będzie mojego odcienia. 

4. Rimmel szminka

Na ostatniej promocji w Rossmannie przekonałam się, że szminki z firmy Rimmel są naprawdę świetne, dlatego tym razem też zamierzam jakąś kupić :)

No cóż... I to by było na tyle. Nie przewiduję jakiś większych zakupów, ale nie obiecuję też, że nie kupię czegoś nad to. Niestety taki urok kobiety, że nigdy nie wiadomo z iloma kosmetykami wróci. 

A Wy kochane co zamierzacie upolować? :)

Bisou bisou :*
MS

10:10

Garnier Fructis Gęste i zachwycające - szampon wzmacniający

Garnier Fructis Gęste i zachwycające - szampon wzmacniający
Hej! 
Wiosna i piękna pogoda to wszystko czego potrzebuję. W końcu jest naprawdę ładnie. Dzisiaj chciałabym napisać coś o mojej pielęgnacji włosów. A raczej o tym co mnie do niej zmusiło. Przejdźmy zatem do rzeczy. 


GARNIER FRUCTIS 

Gęste i zachwycające

Od producenta:

Innowacyjna molekuła Fibra-Cylane wnika we włókna włosów, wypełniając je i pogrubiając od środka. W efekcie po każdej aplikacji włosy są wyraźnie gęstsze, piękniejsze i wyglądają, jakby było ich więcej. Ekstrakt z granatu ma właściwości odżywcze i jest bogatym źródłem antyoksydantów i kwasów owocowych. Dzięki formułom z tej gamy włosy stają się aksamitnie miękkie w dotyku, bardziej sprężyste i łatwiejsze w rozczesywaniu. Glukoza i fruktoza zawarte w aktywnym koncentracie z owoców stanowi doskonałe źródło energii dla wzrostu włosa. Witaminy B3 i B6 pozytywnie wpływają na jakość i kondycję włosów. Kwasy owocowe AHA wnikają w głąb włosa, wzmacniając międzycząsteczkowe wiązania w strukturze keratyny. Ceramid-R uzupełnia braki naturalnych ceramidów i wzmacnia włókno włosa.
Kremowa formuła z ekstraktem z granatu sprawia, ze włosy stają się wyraźnie piękniejsze, aksamitne, miękkie, sprężyste i łatwe do ułożenia.

Moja opinia:

Opakowanie: Duże, plastikowe opakowanie. Mocno różowe, przez co nie widać ile produktu nam zostało. Zamknięcie na "klik" tak mocne, że spokojnie paznokcie można sobie połamać.

Konsystencja: Leista, bardziej kremowa, bardzo dobrze się pieni i ma ładny zapach. 

Działanie: Zużyłam prawie dwa opakowania tego szamponu. Na początku dobrze się spisywał. Świetnie oczyszczał skórę głowy, nie obciążał włosów, nie powodował podrażnienia skóry. Efektu WOW z objętością nie było. Ale po pewnym czasie zaczęło się dziać coś nie dobrego. Skóra głowy zaczęła mnie strasznie swędzieć, dostałam łupieżu a włosy coraz szybciej się przetłuszczały. Niestety dłuższe stosowanie tego szamponu nie wchodzi w grę :)

Szampon jest łatwo dostępny, ale ja już raczej po niego nie sięgnę. 


Co o nim sądzicie? 

Bisou bisou :*
MS 

14:22

H. F. Bridget Jones Szalejąc za facetem - lekka ksiażka

H. F. Bridget Jones Szalejąc za facetem - lekka ksiażka
Witajcie!
"Święta się skończyły i czas przejść na dietę..." Kroiłam sobie dzisiaj warzywa na sałatkę grecką przy włączonym radiu i pan, który mówił do mnie cały czas między piosenkami ciągle zaczynał od tego zdania. I nagminnie powtarzał, że trzeba zrzucić trochę kilogramów, bo się nam przytyło na świętach. Mnie to na szczęście nie dotyczy, ale zawsze po takich cięższych świętach mój organizm potrzebuje swego rodzaju diety oczyszczającej. Lekkie posiłki, dużo wody i owoców. Ale nie o tym dzisiaj.

Z racji tego, że w księgarni internetowej zamówiłam sobie trzy książki Jane Austin przypomniało mi się, że przecież nie tak dawno przeczytałam pewną książkę i nawet nic o niej nie powiedziałam (czasy bez komputera).

Helen Fielding 

BRIDGET JONES 

Szalejąc za facetem


"W niesamowicie śmiesznej i długo wyczekiwanej powieści musi sobie odpowiedzieć na następujące pytania:
CO ROBIĆ, gdy sześćdziesiąte urodziny twojej przyjaciółki wypadają w tym samym dniu, co trzydzieste urodziny twojego chłopaka?
CZY LEPIEJ UMRZEĆ od botoksowego zakażenia czy z samotności, będącej skutkiem zmarszczek, których nie potraktowało się botoksem?
CZY MOŻNA KŁAMAĆ na temat swojego wieku na internetowych portalach randkowych?
CZY WSKAZANE JEST układać włosy suszarką, gdy jedno z twoich dzieci ma wszy na głowie?
CZY DALAJ LAMA naprawdę publikuje na Twitterze, czy robi to za niego jego asystent?
CZY JEŻELI posmarujesz sobie dłonie emulsją lip plumper, to też ci się powiększą jak usta?
JEŚLI PRZEŚPISZ SIĘ Z KIMŚ po dwóch randkach i sześciu tygodniach esemesowania, czy będzie to to samo, jakbyś wyszła za kogoś po dwóch spotkaniach i sześciu miesiącach pisywania listów w czasach Jane Austen?
Dumając nad tymi zagadnieniami i innymi dramatycznymi problemami naszych czasów, Bridget Jones przedziera się przez gąszcz wyzwań, czyhających na współczesną samotną matkę, a jednocześnie na powrót odkrywa swoją seksualność w - jak to nieuprzejmie i zupełnie nieadekwatnie mogą co poniektórzy określić - wieku średnim."



Nigdy nie czytałam słynnych książek o perypetiach Bridget Jones. Po prostu będąc raz w empiku wzięłam odruchowo tą książkę, ponieważ poczułam, że muszę przeczytać coś lekkiego i zabawnego. Książka jest specyficzna, lekka, zabawna i pełna dziwnych sytuacji. Czyta się ją bardzo szybko. Mi to zajęło jakieś dwa dni a książka posiada 584 strony. Mimo, iż główna bohaterka jest po 50-ce a ja mam 20 lat to i tak mogę ją polecić wszystkim tym, którzy chcą przeczytać lekką książkę. Taką na odstresowanie się :)




A Wy jakie książki polecacie??
Czekam na komentarze :)

Bisou bisou :*
MS

19:19

ecocera Puder Ryżowy. Najlepszy dla cery mieszanej/tłustej

ecocera Puder Ryżowy. Najlepszy dla cery mieszanej/tłustej
Hej!
Święta zbliżają się wielkimi krokami i najwyższy czas aby pomyśleć o tym jak będziemy wyglądać w tym czasie. Wiadomo, rodzinne spotkania i każdy chce wyglądać jak najlepiej. Tak, więc dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pudru sypkiego.

ecocera puder ryżowy Fixer

Od producenta:

Ecocera Matujący puder ryżowy polecany jest szczególnie dla cery mieszanej, tłustej, ze skłonnością do trądziku ze względu na jego właściwości łagodzące. Ecocera Matujący puder ryżowy ma długotrwałe działanie matujące, pochłania nadmiar sebum. Nie zawiera talku oraz parabenów, jest hypoalergiczny. Nie zapycha porów, nie obciąża skóry, daje bardzo naturalny efekt wykończenia makijażu. Ecocera Matujący puder ryżowy ma sypką, bardzo lekką konsystencję. Po nałożeniu na twarz daje uczucie aksamitnej gładkości, nadaje zdrowy i piękny wygląd cerze przez wiele godzin. Biały kolor pudru po aplikacji staje się całkowicie transparentny, stapia się z kolorytem cery. 

Skład: Dimethylimidazolidinone, Rice Starch, Magnesium Stearate, Phenoxyethanol , Parfum Ethylhexylglycerin.

Moja opinia:

Opakowanie: Produkt zamknięty jest w plastikowym opakowaniu. Dolna część jest przezroczysta i bardzo łatwo możemy zobaczyć jaka ilość kosmetyku nam jeszcze została. Jak leży spokojnie na półce to jest ok, jednak gdy chcemy go przetransportować np. w torebce to wymagane jest włożenie pudru do jakiegoś woreczka. Istnieje takie prawdopodobieństwo, że nam się troszkę wysypie. Dziurki w środku są zaklejone toteż odkleiłam je do połowy, a i tak się trochę rozsypuje. 

Zapach: Cudowny! Nie wiem czym to pachnie. Pewnie jest jakoś perfumowany czy coś w tym stylu, ale pachnie pięknie. Mi osobiście się to bardzo podoba.

Konsystencja: Puder jest sypki, ale można zauważyć, że jego konsystencja raczej przypomina skrobię ziemniaczaną niż taki typowy proszek. Jest biały!

Działanie: Kosmetyk wysypuję na zakrętkę (odrobinę) i pędzlem nakładam na twarz. Więcej w strefie T, mniej na policzki. Idealnie stapia się z podkładem, wiąże cały makijaż i nie odznacza się na skórze. Świetnie matowi! Utrzymuje ten efekt nawet przez cały dzień i przedłuża trwałość każdego podkładu. Nałożony w odpowiedniej ilości nie będzie robił białej plamy na twarzy. Jest transparentny. I pozostawia takie miłe uczucie aksamitnej skóry :)

Cena: ok. 15 zł
Pojemność: 15 g (bardzo wydajny)

No cóż... Właściwie to znalazłam swój ideał. Mat, trwałość i naturalny kosmetyk. Wszystko to czego chciałam zamknięte jest w tym opakowaniu ryżowego pudru. Chociaż opakowanie mogliby zmienić na trwalsze.

A Wy jakich pudrów używacie? :)

Bisou bisou :*
MS 

17:14

Makeup Revolution Naked Underneath - futrzana paletka

Makeup Revolution Naked Underneath - futrzana paletka
Hej!
Dzień mija mi dzisiaj bardzo powoli. Najwyższy czas aby zrobić świąteczne dekoracje. Nie powiem, nawet mi to trochę wyszło. Wykorzystałam gałązki wierzby i piórka przepiórek. Święta... możecie nadchodzić :)

A dzisiaj czas na małą recenzję. Jakiś czas temu zakupiłam nową paletkę z Makeup Revolution Naked Underneath. Chcecie wiedzieć jak się spisała? Zapraszam! :)


Opakowanie całej paletki jest wykonane z dobrego jakościowo plastiku. Przy użytkowaniu tego kosmetyku nie było żadnych problemów z otwieraniem. Przy upadku też nie pękła. Na wieczku mamy piękne, srebrne serduszko, które dookoła otacza futerko. Bardzo ładne i inne niż zwykle. 



W środku ukazują się nam śliczne kolory. Jest ich 16. Znajdziemy tutaj cienie matowe jak i satynowo-metaliczne, raczej w neutralnej kolorystyce. Oczywiście jest też świetne lusterko i dwustronny aplikator. 



Co mogę powiedzieć o samych cieniach? No cóż. Tak jak i na pierwszej mojej palecie z MUR tak i na tej się nie zawiodłam. Kolory są piękne, dokładnie takie jak chciałam. Pigmentacja bardzo dobra a trwałość świetna. Muszę jednak podkreślić, że zawsze nakładam cienie na bazę, nigdy same. Niestety na moich powiekach żaden cień nie wytrzyma więcej niż pół godziny bez bazy, więc nawet takiego czegoś nie praktykuję. 

Krótka recenzja, ale o czym tu pisać? Jak dla mnie paletka jest świetna. Długo zastanawiałam się którą wybrać i muszę przyznać, że nie żałuję mojego wyboru. Chociaż z tego co wiem powszechnie jest wiadomo, że paletki z Makeup Revolution są bardzo fajne i w dobrej cenie.

Naked Underneath możecie kupić na Goodies.pl w cenie 40 zł.

A Wy jakie paletki polecacie? :)

Bisou bisou :*
MS

11:05

Wiosenne kwiatowe aranżacje

Wiosenne kwiatowe aranżacje
Witajcie!
Niedziela, dzień lenia tak, więc czas na małe odprężenie się. Z racji tego, że wiosna już tuż tuż (na moim blogu już od dawna) postanowiłam dzisiaj zaprezentować Wam kilka ciekawych inspiracji. Miłe dla oka kwiatowe aranżacje, które można w bardzo łatwy sposób wykonać. U mnie w kuchni nawet stoi wazon z żółtymi tulipanami a obok towarzyszy im różowy hiacynt. Nawet ciekawie to wygląda :)









Miłej niedzieli! :)

Bisou bisou :*
MS

13:01

Nivea masełko do ust Raspberry Rose

Nivea masełko do ust Raspberry Rose
Hej!

Czas nadrobić ogromne zaległości w pisaniu recenzji. Na tapetę idzie dzisiaj kosmetyk, który po prostu uwielbiam. Dostałam go na urodziny od kumpeli i pokochałam na zabój. O czym mowa??

NIVEA LIP BUTTER
Raspberry Rose 


Od producenta: 
NIVEA® raspberry rose balsam do ust. Wzbogacona o masło shea i olejek migdałowy formuła balsamu do ust NIVEA z HYDRA IQ, zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację. Rozpieszczająca usta formuła z aromatem Raspberry Rose sprawia, że są one niezwykle miękkie.

Skład: Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492


Moja opinia:
Jak wygląda to masełko chyba każdy wie. Zamknięte jest w standardowym opakowaniu, które łatwo otworzymy i zamkniemy, ale nie rozwali nam się np. przy transporcie. Konsystencja produktu jest taka kremowa i powiedziałabym, treściwa jak na masełko przystało. Bardzo dobrze rozsmarowuje się na ustach i ślicznie pachnie malinami. Kolor to taki bardzo delikatny róż. 

I chyba czas na działanie. Jakie jest? Boskie! Właściwie odkąd zaczęłam używać tego cudaka to wszystkie mazidła do ust (nawet te, które sama robiłam) poszły sobie w kąt. Oczywiście używam go tylko będąc w domu. Niestety aplikacja może być wyłącznie palcami, ale szczerze moim wargom to wystarcza. Masełko długo utrzymuje się na ustach. Pięknie błyszczy (może nam błyszczyk zastąpić) i do tego głęboko nawilża. Koniec z odstającymi skórkami! Na noc nakładam większą ilość tego specyfiku na usta, żeby nawilżenie było lepsze. 


Naprawdę polecam, bo produkt jest boski. Jak skończę to opakowanie (a nie wiem kiedy to nastąpi, bo jest strasznie wydajny) to kupię sobie wersję kokosową :)

A Wy jak dbacie o swoje usta??
Czekam na Wasze komentarze :)

Bisou bisou :*
MS

09:15

Jest tam kto??

Jest tam kto??
Kochani jest tam kto???
Wróciłam! Nie wiem czy to dobrze, czy też źle, ale jestem. Laptop wczoraj do mnie dotarł. Właściwie to był już we wtorek, ale dopiero wczorajszego wieczora wróciłam do domu. Czuję się jakby była sobota. Tak, wiem wiem. Mamy czwartek. Tak się akurat złożyło, że czwartek i piątek mam wolny. Nie wspominając już o poniedziałku, który zawsze mam wolny. Studiowanie jednak potrafi być fajne :)

A co do mojego tableta (nie wysyłałam klawiatury) to wszystko dobrze się skończyło. Ubezpieczyciel zapewnił mi wymianę szyby i całą naprawę łącznie z transportem. Trochę długo im zeszło, ale ponoć czekali na części. No cóż. Przynajmniej w Wielkim Poście odpuściłam sobie komputer. Niby postanowienia nie było a tu proszę. A teraz muszę się bawić z wszystkimi aplikacjami, ustawiać to po swojemu... Troszkę zabawy jest, ale muszę przyznać, że już się za nim stęskniłam. 

Mam nadzieję, że tydzień miło Wam leci. Mi jak najbardziej. Zaczynamy ponowne blogowanie. Postaram się jeszcze w tym tygodniu wstawić jakąś recenzję :)

Miłego dnia! :)

Weheartit

Bisou bisou :*
MS

13:55

Mani najlepsze na wszystko

Mani najlepsze na wszystko
Hej! Miała być recenzja, ale właściwie nie mam weny do tego żeby cokolwiek napisać. Mało tego. Dodatkowo rozwaliłam sobie laptopa. W zasadzie nie wiem dokładnie czy ja to zrobiłam. Ani mi nie spadł, ani nic na niego nie spadło. Po prostu wpinałam monitor do klawiatury (to taki tableto-laptop) i nagle zauważyłam ogromną rysę na ekranie. Pęknięta jest cała szyba i dodatkowo dotyk nie działa. Po za tym wszystko jest ok. Jak tylko pojadę do Rzeszowa to oddam go do naprawy. I oby szybko mi to zrobili, póki się semestr nowy nie zaczął...

Dzisiaj, z racji tego, iż za chwilę wybieram się na swoje pierwsze w życiu hybrydy, postanowiłam wrzucić Wam kilka inspirujących obrazków. Przez ostatnie dni przewalałam tylko Internet w poszukiwaniu takich paznokci, jakie chciałabym mieć zrobione. Mam nadzieję, że moje propozycje się Wam spodobają :)










Które chętnie byście sobie zrobiły?? :)

Bisou bisou :*
MS

15:24

Czarujący Paryż lat 20-tych, czyli pomysł na wieczór

Czarujący Paryż lat 20-tych, czyli pomysł na wieczór
Hej! Sesja skończona. Dzisiaj napisałam już ostatni egzamin, niedawno wróciłam do domu i od razu w poduszki. Nie wiem czy u Was też tak jest ale ja się po prostu rozchorowałam. Niby nic poważnego ale stos chusteczek leży obok mnie. Grypa żołądkowa też panuje. Mnie jeszcze nie dopadła, ale w około szaleje. Wszystkie notatki rzucam już w kąt i rozpoczynam dwutygodniowy odpoczynek :D

Z racji tego, iż czas odpocząć mam do Was pytanie. Oglądaliście, może ostatnio jakiś ciekawy bądź zabawny film? Tematyka dowolna. 

Wczoraj na przykład oglądałam z chłopakiem film Woodyego Allena pt. "O północy w Paryżu". Szczerze, nigdy jakoś nie przepadałam za jego filmami. Nie porywały mnie specjalnie, ale z racji tego, że czekał mnie ciężki egzamin postanowiłam, że film musi być bardzo lekki. 

"O północy w Paryżu"


Co może się dziać w tym czasie w jednym z najbardziej romantycznych miejsc na świecie? Razem z głównym bohaterem (taki trochę romantyk) przenosimy się do Paryża lat 20-tych. Coś wspaniałego. Uwielbiam ten taki stary klimat. A jak jeszcze zobaczyłam Marion Cotillard w jednej z głównych ról to już w ogóle byłam oczarowana. Większość z Was pewnie kojarzy ją z roli w Taxi jako Lilly, ale mi najbardziej w pamięci zapadła jej rola jako Edith Piaf w filmie "Niczego nie żałuję" (jeśli nie oglądaliście to naprawdę polecam!). 

Nie będę Wam zdradzać całej akcji filmu, ale jeśli zaczynacie taki odpoczynek jak ja to naprawdę warto oglądnąć.



Ktoś poleca jakieś filmy?? :)

Bisou bisou :*
MS
Copyright © 2016 I am Journalist , Blogger