19:28

Odkręcanie kosmetyków niczym fatum.

Odkręcanie kosmetyków niczym fatum.
Promocje. Jeszcze na jakąś odzież są ok, ale na promocje kosmetyczne jestem uczulona. Jeśli oczywiście mogę to tak nazwać. Nie ukrywam, że lubię promocje. Zawsze można wtedy kupić coś fajnego za niewielkie pieniądze.
 
 
Dobra już dochodzę do głównego tematu i mówię Wam o co mi chodzi. Rossmann, nie wiem czy zauważyliście, dwa razy do roku robi wielką promocje na produkty do makijażu. Zazwyczaj jest to promocja na wiosnę i jesienią. W ostatnich dwóch tygodniach jest właśnie taka promocja -49%. W każdym tygodniu inne kosmetyki. Tak, więc i ja skusiłam się na nią.
 
W drogerii ludzie, a szczególnie panie łakome na kosmetyki, zebrały się w dokładnie jednym punkcie - szafki z kosmetykami do makijażu. Nie wiedziałam czy w ogóle coś kupię, bo przedostanie się przez ten tłum graniczyło z cudem. Jestem na miejscu. Kilka firm. Ja skupiam się na Maybelline. Zawsze fajne kosmetyki, które wcześniej nie są otwierane. "Nie tym razem" - odezwało się moje drugie Ja. Wszystko było powywalane, poodkręcane, powyłamywane. Naprawdę nie znalazłam ani jednej kredki do oczu w normalnym stanie. Sięgnęłam po słoiczek Color Tattoo 24. Z białego koloru był tylko jeden. Strasznie chciałam go mieć. Przyglądam się dokładniej: słoiczek odkręcony był już wcześniej. Robię to samo żeby zobaczyć w jakim stopniu jest uszkodzony. Biały żel-krem do powiek pomieszany z brązowym. I właśnie takie momenty mnie dobijają. No kupiłam już ten cień w żelu, ale ten lekki brąz sprawił, że od razu poszłam w stronę kasy i już niczego innego nie wzięłam. Widziałam też panią, która na swojej ręce miała wypróbowanych chyba z 20 czarnych kredek do oczu. No ja rozumiem, że każdy chce wypróbować a często jest tak, że nie ma testera, ale można o niego poprosić kogoś z obsługi.
 
 
Kiedyś nie zwracałam na to specjalnej uwagi. Czytanie blogów kosmetycznych jednak podnosi naszą świadomość odnośnie pewnych spraw. Teraz jestem wyczulona na takie odkręcanie wszystkich kosmetyków i próbowanie ich. Dlatego też wybieram kosmetyki, które mają taką fajną tasiemkę. Przynajmniej wiem, że nikt się tym nie malował. No ale oczywiście na promocjach nie jesteśmy w stanie tego upilnować.
 
Wam też to tak przeszkadza? Skorzystałyście z tej promocji? :)
 
bisou bisou :*
MS

18:47

Believe you can and you will

Believe you can and you will
Wiem wiem… Długo mnie nie było. Na wstępie powinnam wystartować z ogromnymi przeprosinami. No ale były święta, potem powrót do szkoły i nie wzięłam laptopa do Rzeszowa, a wczoraj po prostu nie było mnie w domu. Dzisiaj też zbytnio nie mam czasu, bo próbuje zrozumieć ciągi arytmetyczny i geometryczny. Coś wręcz okropnego.

A może po prostu nie pisałam z powodu braku weny? To też jest możliwe. Zresztą już sama nie wiem i nie będę się usprawiedliwiała, bo przecież każdemu przydadzą się dni bez bloga :)

Wiosna jest piękna. Kwiaty rosną jak szalone. Zapach skoszonej trawy, kwitnących drzew. Wiem, że każdy ma swoją ulubioną porę roku, ale ja staram się w każdej znaleźć coś niesamowitego. Na wiosnę wszystko budzi się do życia. Ludzie zaczynają wychodzić z domów. No i się zakochują. Przyznam się, że mnie też to spotkało… Dużo by pisać, ale wspomnę tylko, że mam chłopaka.
 
 
Następny post postaram się zrobić jakiś tematyczny o czymś ciekawym. Zobaczymy czy Wam się spodoba. Na razie szukam inspiracji ;)

Na koniec piosenka, którą ostatnio cały czas słucham i stwierdziłam, że jest świetna. Mam ją od S.
 
Grzegorz Hyży & TABB - Na chwilę
 




Bisou bisou :*
MS

10:53

Modernizacja bloga.

Modernizacja bloga.
Czas już chyba podsumować powstanie mojego nowego bloga i tego co na nim zrobiłam. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą to przypomnę, że wcześniej miałam już bloga pod tą samą nazwą, którego prowadziłam przez półtorej roku. Niestety po jakimś czasie żadna wyszukiwarka nie mogła go wyszukać a nowe posty nie wyświetlały się na liście czytelniczej. Dlatego też postanowiłam założyć nowego bloga i zacząć wszystko od początku.
 
Wiem, że największą satysfakcję sprawia szablon wykonany przez siebie. Nie zależnie ile byśmy się nad nim męczyli to i tak efekt (jaki by nie był) daje ogromne poczucie jakiejś lepszości. Za radą moich kochanych czytelników, czyli Was, postanowiłam się trochę pobawić. Właściwie wszystko było ok, ale chciałam wprowadzić zwijanie tekstu, czyli krótki tekst z opcją „czytaj dalej”. Wręcz nie wyobrażam sobie, żeby tego nie było. Wkurzają mnie długie teksty. Najlepiej jest gdy każdy może sobie coś wybrać do czytania. Namęczyłam się trochę żeby to zrobić, ale z pomocą Cathy dałam radę ;)

 
Próbowałam też umieścić datę posta w kółku, albo w jakiejś innej fikuśnej formie, ale niestety nie udało mi się. Nie wiem dlaczego. Już kilka razy to robiłam i nigdy nie wychodzi. W pewnym momencie przestałam sobie zawracać tym głowę.

Wiele osób radziło mi, żebym przekopiowała jakoś posty ze starego bloga do nowego. Miałam nawet plan zrobienia biblioteczki, ale wątpię, żeby ktoś chciał siedzieć i czytać prawie 300 postów. Ja sama nawet nie jestem w stanie tego ogarnąć. Tamten blog był takim szukaniem siebie. Były tam takie chwile, których nie chce pamiętać. Dlatego też coraz bardziej zastanawiam się czy go nie usunąć. Zaczęłam nowy rozdział w swoim życiu i niech trwa wiecznie.

Od jakiegoś krótkiego czasu możecie ten blog znaleźć na różnych stronach internetowych. Można powiedzieć, że wyruszyłam w świat. Strona główna, O Autorce, Lifestyle, Inspiration, Cosmetics – To strony konkretnie na moim blogu. Wpisy i taki tam. Zaobserwuj to obserwowanie przez GFC. Po przez ten link możecie obserwować mój blog i sprawić, że posty będą wyświetlały się w Waszej liście czytelniczej. Już to kiedyś tłumaczyłam. Instagram – założyłam go kilka dni temu i gorąco zapraszam do obserwowania, bo to nie tylko moje zdjęcia, ale też związane z blogiem.  Facebook – wydaje mi się, że dzięki niemu zyskałam nowych czytelników i większa część moich znajomych dowiedziała się, że prowadzę bloga. Ktoś mi kiedyś napisał anonim, że się sprzedałam, ale ja na to patrzę zupełnie inaczej.  No i bloglovin’ – strona, na której obserwujemy blogi. Założyłam go gdy kupiłam nowy telefon, bo gdy mam wolną chwilę mogę w łatwy sposób przeczytać parę postów na blogach, które obserwuję.
 
I ostatnia już część to samodzielne zrobienie header'u, czyli ten baner na górze. Nie mogłam znaleźć odpowiedniego programu, ale i w tym przypadku nie obeszło się bez Waszej pomocy. W końcu wybrałam iPiccy.
 
Gratuluje tym, którzy wytrwali do końca ;)
Oczywiście to nie koniec modernizacji, bo cały czas trzeba coś poprawiać i zmieniać. Wygląd bloga strasznie szybko się nudzi :)

Bisou bisou :*
MS

16:30

Wesołego Alleluja!

Wesołego Alleluja!
 
 
Czas złożyć świąteczne życzenia. Mogłabym to zrobić jutro, ale nie wiem czy bym się wyrobiła.
No więc tak... Życzę Wam pogody Ducha. Aby brak słońca nie pogorszył Wam humoru przez najbliższe dwa dni (ale lepiej by było gdyby to słońce wyszło).
Aby święta były prawdziwe, a nie udawane i nagle cała rodzina twierdzi, że jest rodziną. Niech rodzinne święta będę prawdziwie, spędzonymi wśród tych, których kochacie.
Żeby w lany poniedziałek nie zostało na Was suchej nitki (tradycję trzeba obchodzić z należytym szacunkiem).
Miłości! Bo miłość jest piękna :)
Żebyście się za dużo nie przejedli. Nikt chyba nie chce wylądować w szpitalu...
No i oczywiście WESOŁEGO ALLELUJA!
 
bisou bisou :*
MS

17:59

Wyprawa do domu i świąteczna gorączka.

Wyprawa do domu i świąteczna gorączka.
Hej moi Czytelnicy!

Czujecie to? Święta zbliżają się wielkimi krokami. Wczoraj wieczorem spakowałam wszystko co może się przydać przez ten wolny tydzień. Sprawdziłam dziesięć razy czy na pewno wzięłam potrzebne rzeczy. Ubrania, kosmetyki, biżuteria… Cały czas wydaje mi się, że czegoś zapomniałam. No ale trudno. Nie cała godzina drogi i jestem już w domciu. Wparowałam do mojej Świątyni Dumania i w końcu poczułam, że jestem u siebie. Miejsce, które kocham najbardziej na świecie. Mój pokój. Wszechobecny pomarańcz daje mi energię na cały tydzień.

Rozpakowałam się, poukładałam wszystko, po czym doszłam do wniosku, że potrzebne mi jest nowe pudełeczko na cienie do oczu. Strasznie zaczęły zrzędzić na swoje dotychczasowe miejsce pobytu. Lakiery też za niedługo przestaną się mieścić w swojej kryjówce. Usłyszałam w tym tygodniu takie pytanie od K. na jaki kolor maluje paznokcie na święta, a ja zdałam sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia. Im większy wybór, tym trudniej się na coś zdecydować.

Jako mała dziewczynka strasznie lubiłam to świąteczne zawirowanie. Wydawało mi się, że trwają wieczność. Czas jakby leciał wolniej. Wszystko miało swoją magię, czar tego radosnego Zmartwychwstania. A teraz? Ciągłe sprzątanie i sprawdzanie czy wszystko zrobiło się idealnie. Pieczenie placków, nawet po kilka razy jeśli coś nie wyjdzie. Wszystko ma być na tip top, a jeśli już takie jest, to trzeba się starać, żeby było jeszcze lepsze. No i w Wielkanoc gdy już człowiek jest naprawdę zmęczony tymi całymi przygotowaniami to albo rodzina przyjedzie w odwiedziny, albo samemu jedzie się do rodziny. Święta są wspaniałe, ale chyba niekiedy zapominamy, że sprzątanie nie jest w życiu najważniejsze. A pieczenie placków tym bardziej ;)

No cóż. Chyba napisałam Wam to co chciałam napisać. Nie wiem, czy będę pisała przez następne dni, bo raczej wątpię, żebym znalazła czas, ale życzenia postaram się zamieścić.

Bisou bisou :*
MS

14:22

Inspirations are everywhere. See it.

Inspirations are everywhere. See it.
Witajcie :)

Niedziela to taki dzień, kiedy odpoczywamy i za bardzo nic nam się nie chce. Przynajmniej ze mną tak jest. Dzień mija jakoś inaczej niż zwykle. Mamy czas na zrelaksowanie się i oddanie wyłącznie przyjemnościom. Postanowiłam umilić Wam ten, jakże słodki czas. Sama jakoś planów na po południe nie mam ale nie zdziwię się jeśli wyląduję na rowerku czy na spacerze :)

Tak, więc zapraszam do relaksowania się i życzę miłej niedzieli :)
 
Irlandzki ksiądz, który na ślubie śpiewa swoją wersję piosenki "Hallelujah"
 
Bruno Mars - Marry you + oświadczyny w Disnayland



 

bisou bisou :*

MS

17:25

Chwile grozy, bo opuściło mnie szczęście. bloglovin

Chwile grozy, bo opuściło mnie szczęście. bloglovin
Hej :)
W tamtym tygodniu jakoś Szczęście się mnie niesamowicie trzymało. Myślałam, że polubiło mnie już na stałe i nie będzie chciało odejść. Wszystko co robiłam było dzięki niemu. Pomagało mi cały czas. Kartkówki, sprawdziany, różnego rodzaju zadania pisaliśmy razem i całkiem nieźle nam to wychodziło. Wróciła K. z miejsca gdzie diabeł mówi dobranoc i moje Szczęście też przy tym było. Ale teraz odeszło… Nie wiem gdzie i nie wiem dlaczego, ale poszło sobie. A niby stanowiliśmy taką zgraną ekipę. Wręcz związek idealny.
Matura podstawowa z języka angielskiego miała więcej wspólnego z rozszerzeniem niż z podstawą. Dziwnym też trafem mężczyzna mówił cały czas o sobie a w zadaniu pisze „her”. Gedner? To też jest jakieś nienormalne. Na hiszpańskim piszemy ogłoszenia, listy i nie wiadomo jeszcze co, a ja mam wrażenie, że nie umiem podstawowych rzeczy. Uczę się tego języka dopiero drugi rok… Na polskim bierzemy dwie epoki w tym samym momencie i wiem, że nikt nic nie ogarnia. No chyba, że tylko mi się wydaje, że to jest nie do ogarnięcia. A o ciągach geometrycznych już się nawet nie wypowiem. Dno i tyle.
Takie tam szkolne zmartwienia. Wszyscy, którzy przez to przechodzili pomyślą sobie teraz, że to była pestka, że życie dopiero później pokaże nam na co je stać. Tylko jeśli akurat jesteśmy w naszym marnym życiu na etapie narzekania na szkołę, to wydaje nam się, że to jedyne słodkie zmartwienia jakie mamy.
Tak się tylko chciałam podzielić tymi moimi przemyśleniami. Czasami nachodzi mnie taka straszna chęć napisania czegoś bez ładu i składu. Tak po prostu od serca. Nawet nie zastanawiając się czy kogoś to zainteresuje. No bo może akurat ktoś ma podobne przemyślenia i problemy jak ja? Może chcielibyście się nimi podzielić? Śmiało. Chętnie poczytam trochę w komentarzach.
Ale oczywiście nie znaczy, że nie mam dobrego humoru. Ten akurat mnie nie opuszcza :)
A tak w ogóle, to pojawiłam się na bloglovin’ i serdecznie zapraszam do obserwowania I am Journalist :)

 
bisou bisou :*
MS

20:24

Maybelline SuperStay Better Skin - recenzja

Maybelline SuperStay Better Skin - recenzja
Hej :)
Wiem, że na ten post wyczekiwałyście (raczej kierowany jest do dziewczyn) bardzo długo, dlatego też nie będę przynudzać tylko od razu biorę się za recenzję.
Opis producenta:
Podkład Better Skin pierwszy podkład, który działa dla nieskazitelnego wyglądu skóry natychmiast i lepszej skóry już po 3 tygodniach. Czas pożegnać nierówności, przebarwienia czy szarość cery i przywitać skórę widocznie gładszą, ze zredukowanymi przebarwieniami, niczym odnowioną skórę. Przy regularnym stosowaniu innowacyjna formuła z Actyl C redukuje nierówności, zaczerwienienia oraz szarość cery. 78% kobiet potwierdza lepszy wygląd skóry.
Cena: 40zł / 30ml (na promocji za 28zł)
Przepraszam, że nie ma składu, ale nigdzie na Internecie go nie znalazłam, a w chwili gdy piszę ten post nie mam przy sobie tego podkładu, bo został w Rzeszowie.
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja jest bardzo lekka. Niczym krem BB. Rozprowadza się bardzo szybko, nie tworzy efektu maski i oczywiście nie klei się. Kosmetyk znajduje się w szklanym opakowaniu z pompką.
Zapach: Zapach bardzo szybko ulatuje i jest tai typowo podkładowy.
Działanie: Hmm… Na początku odniosę się do tego niby poprawienia wyglądu skóry. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie tego jeszcze dogłębnie ocenić. Stosuję go od jakichś dwóch tygodni i nie zauważyłam specjalnych zmian. Może też dlatego, że mojej skory nie trzeba poprawiać. Mój kolor to 005 light beige. Jestem osobą o bardzo jasnej cerze, o chłodnym odcieniu. Typ cery – mieszany. Piszę to dlatego, żebyście wiedziały do jakiego typu cery go polecam. Gdy nakładam ów podkład na twarz skóra staje się, jakby bardziej odżywiona, można powiedzieć – promienista. Matowy efekt jest bardzo widoczny. Nie musimy dodatkowo używać pudru sypkiego. Podkład nie ciemnieje w ciągu dnia na twarzy, co uważam za najważniejszą zaletę. Nie tworzy efektu maski, wręcz w ciągu dnia w ogóle nie czujemy go na twarzy. Czasami zapominam, że w ogóle się malowałam, bo go nie czuję. Dopiero przejrzenie się w lustrze oznajmia mi, że mam go na skórze. W ciągu dnia (tak po 6 godzinach) skóra zaczyna się lekko świecić. Na początku jakoś specjalnie tego nie zauważyłam, ale lekkie przypudrowanie załatwi sprawę. Ważną sprawą jest też krycie niedoskonałości. Myślę, że z tym sobie idealnie radzi. Jeśli ktoś wymagałby jakiegoś niesamowitego krycia to wystarczy punktowo nałożyć drugą warstwę. Myślę, że to wystarczyłoby w zupełności.
Wydajność: Trudno mi to określić, ale przez dwa tygodnie nie zauważyłam jakiegoś ubytku.
Ocena: 5/5!
 


 
Podsumowując, na pewno będę do niego wracać, bo ogólnie bardzo polubiłam podkłady i kremy BB od Maybelline Obecnie jest to mój faworyt.
PS. Te gąbeczki do makijażu dostałam w hebe w promocji do podkładu :)
Bisou bisou :*
MS

17:25

Blogger zwariował + prezentacja lakierów i Huawei.

Blogger zwariował + prezentacja lakierów i Huawei.


Witajcie moi kochani Czytelnicy! :)
W dzisiejszym poście będzie taki mały misz masz. Jest oburzenie zachowaniem Blogspot’u, a raczej Google, odrobina zachwytu nowymi lakierami, spódniczką i trampkami, i euforia związana z kupnem telefonu.
Zacznijmy od tego nieszczęsnego bloggera. Zazwyczaj w weekend zawsze mam czas na odwiedzanie nowych blogów. Wiadomo, że jeśli któryś z nich mi się spodoba to dodaje go o obserwowanych. Problem pojawia się właśnie w tym momencie gdy chce to zrobić. Nie wiem czy zauważyłyście, ale od jakiegoś czasu nie działa przycisk obserwatorów. Lista czytelnicza jeszcze istnieje, ale trzeba dodawać adres URL, a z tym jest trochę więcej roboty. Natrafiłam ostatnio na jakimś blogu na takie coś i postanowiłam Wam ułatwić tym życie…
Wchodzimy w Układ, dodajemy gadżet HTML/JavaScript i wklejamy w nim o to: 
<a href="http://www.blogger.com/follow-blog.g?blogID=8544308960502177815 "> Obserwuj przez GFC </a>
Tą część „Obserwuj przez GFC” możecie sobie zmienić. Ja się na razie męczę jak dodać zdjęcie, ale mam nadzieję, że kiedyś do tego dojdę. Ogólnie efekt jest taki:
 
Po dodaniu takiego gadżetu każdy z czytelników po kliknięciu w niego w łatwy sposób przeniesie się na tę stronę:
 
Świetny sposób na szybkie obserwowanie :)
Dzisiejszy dzień nie należy do najprzyjemniejszych. Jest tak przeraźliwie zimno, że coś okropnego. No a ja w takie zlodowaciałe zimno wybrałam się z rodzinką na zakupy. Miały być tylko trampki, ale wyszło na to, że kupiłam jeszcze spódniczkę, trzy lakiery i cień do powiek. Z lakierami i cieniem poszłam na straszliwego spontana. Była jakaś promocja w drogerii natura. Dosyć duża, więc czemu by się nie skusić? Zrobiłam jeszcze małe zestawienie lakierów, które mam w swojej kolekcji, więc na zdjęciach sobie troszkę pooglądacie.


1. Avon
2. miss sporty
3. Lovely
4. Rimmel
5. Misslyn
6. Manhattan

 7. Wibo
8. Revlon
9. nie wiadomo
10. Sensique
11. Simple Beuty
12. essence, art. de Lautrec, Astor, Sally Hansen, Catrice, Simple Beuty, Golden Rose
No i na koniec dodam jeszcze, że kupiłam sobie nowy telefon. Właściwie to umowa mi się kończy w plusie dopiero w październiku, ale dzwonią do mnie już od miesiąca. Nie zamierzałam zmieniać operatora, bo w ogóle by mi się to nie opłacało, dlatego też przedłużenie umowy jest jak najbardziej naturalnym odruchem. Tak, więc padło na smartphone Huawei i miejmy nadzieję, że wytrzyma przynajmniej dwa lata.
Bisou bisou :*
MS


<a href="http://www.bloglovin.com/blog/12063683/?claim=kkwmn6tgxjr">Follow my blog with Bloglovin</a>

17:18

Małe, kobiece szczęśliwostki.

Małe, kobiece szczęśliwostki.

Tyle spraw, tyle rzeczy, tyle inspiracji zaprząta mi głowę i chciałabym się tym wszystkim z Wami podzielić, ale ciągle brakuje mi tego czegoś co nazywamy czasem. Jak już wspominałam od paru tygodni czekam tylko na weekend i staram się żeby trwał jak najdłużej. Chyba ta wiosna tak na mnie teraz działa…
Pisałam kiedyś o zakupach, że są strasznie męczące, że zabierają nam drogocenny czas, którego i tak w zasadzie nie mamy itp. Są jednak takie rzeczy, które kupujemy z przyjemnością. U mnie takimi szczęśliwostkami są lakiery do paznokci. Gdy jest jakaś warta uwagi promocja to tak właściwie zastanawiam się tylko nad kolorem, który mam wybrać. Lubię urozmaicać swoje szare życie i wprowadzać do niego promyki słońca.
Złapałam fioła na punkcie Misslyn i w kupowaniu tych lakierów dopiero się rozkręcam, ale kupiłam w tym tygodniu Revlon, ponoć pachnie po wyschnięciu. No zobaczymy jak to wyjdzie, chociaż nie chce mi się wierzyć w jakiś cudowny zapach.


A Wy macie jakieś małe szczęśliwostki, które sprawiają, że dzień staje się piękniejszy?
PS. Za niedługo  pojawi się recenzja podkładu Maybelline SuperStay Better Skin. Serdecznie zapraszam.
Bisou bisou :*
MS

16:34

Hello April! Czas zacząć się ruszać.

Hello April! Czas zacząć się ruszać.
Witajcie :)
 
Dni od poniedziałku do piątku zlewają się w jedną całość. Właściwie odróżniam je wszystkie po zajęciach w szkole, ale tylko po tym. Byle do weekendu. Wtedy zawsze się coś ciekawego dzieje. Ostatnio wyciągnęłam rower, odkurzyłam go trochę i postanowiłam sobie pojeździć. Niestety zauważyłam, że moja forma jest zerowa. A nawet na poziomie -1. Chyba będzie trzeba coraz częściej robić przejażdżki i za każdym razem wybierać dłuższą trasę.
Nienawidzę tego zimowego zastoju. Później ciężko jest się zebrać do jakichkolwiek ćwiczeń. No wiem, że są jeszcze siłownie, ale trzeba mieć jeszcze na nie czas. Na wakacjach praktycznie codziennie jeżdżę. Staram się robić minimum kilkanaście kilometrów nawet jeśli nie mam zbytnio czasu. Wydaje mi się, że sport jest bardzo ważny w życiu. Nie mówię oczywiście o nie wiadomo jakim wysiłku, tylko o prostych, lekkich ćwiczeniach, które naprawdę każdy da radę zrobić.
A tak z mojego życia to… Ten tydzień jest znakomity. Szczęście przyczepiło się do mnie już w niedzielę i nie chce odejść. A może to ja nie chcę go wypuścić z rąk? Mniejsza z tym. Pasuje mi ten stan gdy wszystko się udaje.
 

Uprawiacie jakieś sporty? Poprawiacie swoją kondycję? Piszcie w komentarzach :)
Bisou bisou :*
MS

11:08

Matowy Top Coat od Wibo

Matowy Top Coat od Wibo
Muszę przyznać, że jeśli chodzi o lakiery do paznokci, to mimo blogowania jestem zielona w tym temacie. Mam swoje ulubione. Mam też takie, których nie lubię, a na które nachodzi mnie czasami ochota. Nie jestem jednak jakąś znawczynią. Nie mam też tak wielu lakierów. Kiedyś jednak oglądając zdjęcia na Fb zauważyłam obrazek, na którym lakier był matowy. Zaczęło mnie interesować, jak to jest zrobione. Zazwyczaj wszystkie lakiery są z połyskiem.
 
No i w Rossmanie znalazłam Matte Top Coat Celebrity Nails od Wibo. Jest to taki... powiedziałabym serum/eliksir, który nakładamy na dowolny lakier i otrzymujemy matowy efekt. Nie jest to na pewno lakier. Jest bezbarwny, konsystencja nie budzi zastrzeżeń.
Jestem bardzo zadowolona z niego. Wczoraj użyłam go po raz pierwszy i jest świetny. Mat uzyskujemy od razu po nałożeniu. Z czystym sumieniem mogę go polecić :)
 
 
 
bisou bisou :*
MS

23:33

Gdy nie ma planu...

Gdy nie ma planu...
 
Dobry wieczór.
Powinnam napisać dobranoc, ale to się na końcu piszę. No ale tak się składa, że mamy noc. Niedawno wróciłam do domu z długiego spaceru. Właściwie to przed chwilką. Troszkę odczuwam senność, ale nie poddaje się i dzielnie piszę tego post'a. Wychodzenie z domu, ruszanie się, obcowanie z ludźmi... To wszystko jest fajne i daje człowiekowi korzyści.
 
Ostatnio spotkałam się z tym, że niektóre bloggerki usuwają swoje blogi. Uważają, że doszły już do stanu szczęścia i osiągnęły to co chciały osiągnąć. Ciekawa jestem kiedy ja to osiągnę. Trzeba jeszcze wiedzieć co chce się osiągnąć. Mieć z góry założony jakiś plan. A u mnie niestety ale go brak. Życie z dnia na dzień nie wymaga jakiegoś większego przygotowania.

Czasami następują pewne zmiany. Życie robi obrót o 180 stopni, a my nie wiemy za bardzo co się stało. Ostatnio słyszałam w telewizji, że na wiosnę zakochuje się znacznie więcej ludzi niż w innych porach roku. Muszę przyznać, że to chyba prawda...
 
bisou bisou :*
MS

16:14

Szukanie siebie w blogowaniu.

Szukanie siebie w blogowaniu.

Witajcie :)

Mam ostatnio takie przemyślenia na temat bloga. Odkąd jestem w tym świecie dużo się nauczyłam. Półtorej roku to jednak trochę czasu na to żeby przeczytać dziesiątki artykułów o kosmetykach, modzie i po prostu o życiu. Jeśli ktoś nie wie to jest to mój drugi blog, ponieważ w pierwszym wystąpiły problemy natury technicznej. Rozpoczęcie swojej starej przygody z blogiem od nowa jest naprawdę ekscytujące. Nawet nie wiedziałam, że tak mi się to spodoba. Moje ukochane czytelniczki poradziły mi, żebym sama stworzyła szablon bloga. Oczywiście były to małe zabawy z kodem html, ale przyznam się, że efekt daje niezłą satysfakcję.

Jak już tak sobie bloguję, to zauważyłam, że każdy ma inne wymagania co do oglądanego bloga. Hahaha zrobiłam odkrycie co nie? No przecież każdy o tym wie! A ja nie potrzebnie o tym pisze. Ale może właśnie potrzebnie? Może jest to aż tak oczywiste, że nikt nie zwraca na to uwagi?

Część osób, które odwiedzają mojego bloga woli gdy piszę… powiedzmy, że od siebie. Lifestyle – czyli pisanie o wszystkim co nas otacza, inspiruje i popycha do działania. Lubię tak pisać. Nigdy nie wiedziałam, jaki blog chce prowadzić, ale kilka miesięcy temu odkryłam właśnie tę technikę i wręcz ją pokochałam. Jest jeszcze ta druga część, która lubi czytać o kosmetykach. Ta grupa dzieli się na dwie mniejsze grupki: Ci którzy lubią długie posty, z dużą ilością kosmetyków i Ci, którzy wolą krótki post z jednym kosmetykiem. Długo myślałam nad tym jak to połączyć i Was usatysfakcjonować.

Chyba mam pewien pomysł. Nie będą to posty tylko z jednym kosmetykiem, ale też nie z ośmioma. Postaram się zrobić to bardziej tematycznie. Np. będą posty poświęcone podkładom, kolorówkom, odżywkom i maskom do włosów. Wszystko znajdzie swoje miejsce i myślę, że Wy również znajdziecie coś co Was zainteresuje :)




PS. Dostałam komentarz od kogoś do poprzedniego wpisu i przez przypadek usunęłam. Strasznie przepraszam tą osobę, niestety nie pamiętam dokładnie kto to był.


Bisou bisou :*
MS

11:18

2. Kosmetyki do pielęgnacji włosów i ciała.

2. Kosmetyki do pielęgnacji włosów i ciała.
To już drugi post z serii o kosmetykach. Mam nadzieję, że coś Wam się tutaj spodoba, albo czegoś używałyście. Tak, więc zapraszam do recenzji, których jest w sumie 8. Miłego czytania jak i niedzieli :)
 
1. Organix, Coconut Milk Shampoo (Organiczny odżywczy szampon z mleczkiem kokosowym).
 
Opis produktu:
Organiczny szampon z kolekcji Coconut Milk to ekskluzywne połączenie naturalnego mleczka kokosowego o działaniach odżywiających z proteinami białka kurzego, nadającego włosom elastyczności i wytrzymałości. Dodatkowo formułę szamponu uzupełniono w olej kokosowy, który nawilża włosy od cebulek aż po końce. Zniewalający zapach mleczka kokosowego rozpieszcza także zmysły sprawiając, że kąpiel jest przyjemniejsza. 


Skład: Water, Cetyl Alcohol, Bethentrimonium, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cyclomethicone, Dimethicone, Jojoba Oil, Panthenol, Silk Amino Complex, Coconut Milk, Egg White Protein, Coconut Oil, Vitamin E, Terasodium EDTA, Fragrance, DMDM Hydatoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinon (28.01.2014.)

Cena: ok. 30zł / 385ml
 
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Małe opakowanie. Bardzo podręczne. Łatwe w użyciu. Ciekawy owalny kształt. Konsystencja raczej zwarta. Nie rozlewa się i nie ucieka. Troszkę ciężko rozprowadza się po włosach, bo nie pieni się aż tak strasznie, ale organiczne szampony zawsze tak mają, więc nie uważam tego za defekt.
Zapach: Przyjemny, lekko kokosowy. Nie jest mdły.
Działanie: To chyba najlepszy szampon jaki miałam do tej pory. Świetnie oczyszcza skórę głowy i nie obciąża włosów. Nie zauważyłam po nim jakiegoś nadmiernego elektryzowania się włosów.
Wydajność: Bardzo wydajny
Ocena: 5/5!
 
 
2. Dove Daily Care Szampon i odżywka do włosów 2 w 1
 
Opis produktu:
Szampon 2 w 1 Dove chroni włosy przed codziennymi zniszczeniami. Włosy codziennie narażone na zniszczenia. Zaawansowana regenerująca technologia Dove zawiera Micro Moisture Serum, które pokrywa włókna włosów warstwą ochronną zapewniając im delikatną ochronę przed codziennymi zniszczeniami. Wygodna formuła 2 w 1 oczyszcza i pielęgnuje włosy w tym samym czasie bez obciążania ich. Pozostawia włosy odpowiednio zabezpieczone, wyraźnie zdrowsze i piękne.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium chloride, Parfum, Glycol Distearate, Glycerin, Dimethiconol, Carbomer, Sodium hydroxide, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, DMDM Hydantoin, Sodium benzoate, TEA-Dodecylbenzenesulfonate, PPG-12, Citric acid, Disodium EDTA, PEG-45M, Mica, TEA-Sulfate, Triethanolamine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Amyl Cinnamal, Benzyl alcohol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl, Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, CI 15985, CI 19140, CI 77891.

Cena: 11,49/14,99zł / 250/350ml 
 
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja zwarta, nie rozlewa się. Bardzo się pieni. Opakowanie tradycyjne, właściwe dla produktów Dove.
Zapach: Taki typowo szamponowy. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi... Taki chemiczny.
Działanie: Nie lubię produktów tej firmy. Nigdy mi jakoś nie podchodziły i tym razem też tak jest. Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego oczyszczenia. Nawet niewielka ilość obciąża włosy. To, że niby jest 2 w 1, czyli dodatek tej odżywki, to właściwie zastanawiam się czy nie powinnam jej dostać w oddzielnym opakowaniu, bo w szamponie na pewno jej nie ma. Włosy strasznie się po nim elektryzują.
Wydajność: W miarę wydajny.
Ocena: 1/5
 
 
3. Ziaja, Masło Kakaowe, Odżywka do włosów wygładzająca.
 
Opis produktu:
Wygładzająca odżywka do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera masło kakaowe i prowitaminę B5 – substancje uznane za bardzo efektywne w pielęgnacji skóry i włosów.
Kakaowa pielęgnacja:
- wygładza włosy od nasady aż po końcówki,
- nadaje im wypielęgnowany, zdrowy wygląd,
- zapobiega splątywaniu i ułatwia rozczesywanie,
- zapewnia włosom długotrwałą miękkość i połysk,
- nie obciąża włosów.
Kakaowa receptura:
- masło kakaowe – skutecznie kondycjonuje skórę i włosy. Działa wygładzająco oraz chroni przed nadmiernym wysuszeniem,
- prowitamina B5 - czyli D - pantenol, ma duże powinowactwo do keratyny włosów. Działa nawilżająco, niezależnie od warunków atmosferycznych zapobiega przesuszaniu włosów i skóry głowy. Zapewnia włosom gładkość, elastyczność i sprężystość.

Cena: 5zł / 200ml
 
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja rzadka, ale nie na tyle żeby się rozlewała, aczkolwiek z włosów trochę odżywka ucieka. Opakowanie malutkie, klasycznie plastikowe.
Zapach: Przyjemny kakaowy.
Działanie: Tak właściwie stosuję ją tylko dlatego, że trzeba to zużyć. Nie odżywia włosów, a efekt jest chwilowy. Może i wygładza włosy, ale jak dla mnie to tylko je obciąża. I nawet po niej włosy się elektryzują.
Wydajność: bardzo wydajna.
Ocena: 1/5

4. Ziaja, Masło Kakaowe, Maska do włosów wygładzająca.
 
Opis produktu:
Wygładzająca kremowa maska do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera masło kakaowe i prowitaminę B5 – substancje uznane za bardzo efektywne w pielęgnacji skóry i włosów.
Maskę nanieść na mokre włosy. Wmasować i pozostawić na ok. 3 – 5 minut. Dokładnie spłukać. W przypadku zniszczonych końcówek włosów, maskę wmasować w końcówki, nie spłukiwać. .

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride , Dimethicone, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate, Polyquaternium-10, Theobroma Cacao (Cocoa), Seed butter, Panthenol, Sodium Benzoate, Parfum, Citric Acid.

Cena: 6,50zł / 200ml
 
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja rzadka, ale nie spływa z włosów. Opakowanie tradycyjne dla masek, czyli pojemniczek z produktem.
Zapach: Przyjemny kakaowy.
Działanie: Fajna maseczka, z tym, że na dłuższą metę nic nie daje. Nie odżywia włosów i zachowuje się jak odżywka. Efekt jest chwilowy.
Wydajność: Bardzo wydajna.
Ocena: 2/5

 

5. Forte Sweden - Romantic Professional - maska do włosów - włosy suche i zniszczone - olej arganowy i jedwab
 
Opis produktu:
Seria przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych.
- wszystkie produkty zawierają proteiny jedwabiu, wygładzające włosy oraz organiczny olej arganowy z certyfikatem ECOCERT, znany z właściwości głęboko odżywiających, regenerujących oraz intensywnie nawilżających. 
- Olej arganowy, zwany marokańskim złotem, pozyskiwany jest z owoców drzewa Argania Spinosa rosnącego na terenach Maroka, którego średni wiek to 150-200 lat. Owoce te przybierają postać orzechów, w których znajdują się nasiona wypełnione cenny oleje arganowym.
 
Skład: Aqua, Ceteryl alcohol, Cetrimonium chloride, Behentrimonium chloride, Isopropyl Myristate, Dimethicone copolyol, Argania spinosa kernel oil, Hydrolyzed silk, parfum, isopropyl alcohol, 2-Bromo-2Nitropropane-1,3-Diol, Citric Acid, Linalool
 
Cena: ok 12zł/500ml
 

Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja bardzo zwarta. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Opakowanie to duży, plastikowy pojemnik.
Zapach: Nawet nie umiem go opisać, ale jest bardzo przyjemny. Przynajmniej dla mnie.
Działanie: Można by rzec, że maska doskonała. Świetnie odżywia włosy. Nie obciąża i delikatnie wygładza. Efekt jest długotrwały. Nie mam żadnych zastrzeżeń.
Wydajność: Bardzo wydajna.
Ocena: 5/5
 

 
6. Kallos, GoGo, Repair Hair Conditioner (Regenerująca maska do suchych, łamiących się i uszkodzonych włosów)
 
Opis produktu:
Nawilżająca maska do włosów o głęboko regenerującym działaniu. Włókna włosów natychmiast odradzają się, włosy stają się jedwabiste w dotyku, błyszczące, łatwe do uczesania i mocne.
Użytkowanie: nakładamy na umyte, wysuszone ręcznikiem włosy. Pozostawiamy przez dwie minuty w celu zadziałania, a następnie spłukujemy wodą. W przypadku przedostania się do oczu, natychmiast spłukujemy dużą ilością wody.

Cena: 15zł / 200ml
 

Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Konsystencja rzadka, ale nie spływa z włosów i nie ucieka z ręki. Bardzo fajnie się rozprowadza. Opakowanie to zwykła tubka.
Zapach: Ładny, ale nie utrzymuje się długo na włosach.
Działanie: Produkt bardzo fajny. Używałam go jako odżywki. Zapobiega elektryzowaniu się włosów, delikatnie nawilża i nie obciąża. Nie mam do niego zastrzeżeń.
Wydajność: Średnio wydajny.
Ocena: 4/5
 
 

 
7. Avon, Planet Spa, Blissfully Nourishing, Hand Elbow and Foot Cream (Odżywczy krem do rąk, stóp i łokci)
 
Opis produktu:
Odkryj odżywczy i regenerujący rytuał z afrykańskim masłem shea. Bogata formuła z kwasami owocowymi i masłem shea pomaga usuwać zrogowaciały naskórek oraz zmiękczać i wygładzać skórę. Odżywczy krem do rąk, stóp i łokci wygładza szorstką, suchą skórę. Skutecznie zmiękcza zrogowaciały naskórek. Stosuj codziennie na oczyszczoną skórę stóp, łokci i kolan oraz inne miejsca, gdzie skóra jest przesuszona.

Cena: 20zł / 75ml
 

Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Krem zamknięty w małym, plastikowym słoiczku. Konsystencja typowa dla kremu.
Zapach: Jak dla mnie bardzo nieprzyjemny.
Działanie: Zapach mogę wybaczyć, bo działanie jest cudowne. Świetnie odżywia. Osobiście używam go na noc do stóp. Świetnie radzi sobie z pęknięciami i zrogowaceniami. Idealnie nawilża.
Wydajność: Średnio wydajny.
Ocena:4,5/5

 
 
8. Nivea, Wygładzający olejek do ciała
 
Opis produktu:
Produkt do pielęgnacji ciała, do skóry bardzo suchej.
NIVEA® wygładzający olejek do ciała do skóry bardzo suchej. Wzbogacony naturalnym olejkiem z awokado, intensywnie odżywia i pielęgnuje skórę, pozostawiając na niej subtelny zapach i długotrwałe uczucie gładości.

Skóra, w której czujesz się i wyglądasz naprawdę dobrze przez cały dzień. Produkt przebadany dermatologicznie.
 
Skład: Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima, Parfum.

Cena: 14,99 zł/ 250ml
 
Moja opinia:
Konsystencja i opakowanie: Plastikowa buteleczka z fajnym dozownikiem. Mały otwór sprawia, że wylewa się tyle produktu ile chcemy.
Zapach: Bardzo przyjemny, relaksujący, delikatny.
Działanie: Nienawidzę balsamów i olejków do ciała. Nie wiem dlaczego ale zawsze byłam do nich wrogo nastawiona, w szczególności ze względu na długie wchłanianie się. Ten jest jednak idealny. Świetnie nawilża skórę, a warstwa oleista, która jest na skórze jakoś mi nie przeszkadza, bo nie plami ubrań. Mogę się spokojnie ubrać i czekać, aż do końca się wchłonie. Nie podrażnia skóry.
Wydajność: Bardzo wydajny.
Ocena: 5/5
 
 
PS. Przepraszam, że zdjęcia są takie małe, ale te, które przesyłałam z komputera nie chciały się powiększyć, nie wiem dlaczego.
 
bisou bisou :*
MS

Copyright © 2016 I am Journalist , Blogger